Karkówka, burak, kasza
Napisane przez admin Styczeń 19th, 2009
Dziś szybko, tradycyjnie z przeznaczeniem dla panów, rozpiszę jak przyrządzić coś miłego, dobrego i tak jak chłopaki lubią najbardziej, szybko i tanio, więc będzie to karkówka z kaszą i burakami.
Może się wydawać z pozoru, że danie jest takie sobie, ale trzeba wiedzieć jak zagaić, aby było dobrze. Karkówka, jak się ją dobrze zrobi, jest mięsem dobrym smakowo, kruchym, a więc takim jak panie lubią bardzo. Nie napisałem może tego, ale będzie to obiad czy kolacja dla dwojga, dlatego parametry będę podawał jakby dla dwóch. Wracając do samych składników to o burakach nie trzeba wspominać, bo są dobre, zdrowe na pewno, a kasza, ech .. o niej dużo by pisać, zapomniany produkt baza, zamiennik ziemniaków, ryżu czy makaronu. Być może u nas w kraju źle się ją kojarzy, bo za starych czasów jadło się ją bo była tania, ale to nie tak, kasza jest tania, zdrowa, smaczna.
Do rzeczy, ma być tanio, szybko i smacznie, więc do sklepu na zakupy po … kasze – gryczaną nie, bo nam może nie smakować, ale zdrowsza, a panie chyba nawet bardziej lubią, chociaż ostatnio widziałem program jeden pięknej pani jak gotowała i mówiła, że jednak lubi jęczmienną, a więc kasza jęczmienna, do tego ze 40-50 deko karkówki, no i buraki, tyle ile zjemy we dwóch czyli każde wedle swego. Dalej wino – również wedle swego, bo przecież browarem tego popijać nie będziemy. Do domu szybko, i tak, żeby nasza ukochana się cieszyła, trzeba się tutaj wysilić, czyli powycinań białe kreski w mięsie im lepiej nam się to uda, tym nasza ukochana będzie bardziej zadowolona, niektórzy powiedzą, że cały urok w tym tłuszczyku, może mają rację, każdy wedle swego, jak mawiał mój dziadzio. Wycinamy wszystko białe, na tyle, na ile się da, zostają nam małe kosteczki karkówki, które opruszamy ulubioną przyprawą do mięsa, może być sól, pieprz, bazylia, czy co kto tam lubi, są też takie już zrobione, więc dobrze jest się w coś takiego zaopatrzyć. Kiedy to już mamy 9opruszone, osolone mięsiwo) wstawiamy garniak, z jak najszerszym spodem, ale musi być przykrywka, lejemy lekko oleju i czekamy aż zaskwierczy, dalej wrzucamy mięso, skwierczy, pstryka, przewalamy lekko, aż się uspokoi, przykrywamy pokrywką i zmniejszamy gaz. Niech sobie pyrka powoli, a my od czasu do czasu przewalamy, mieszamy w garku. Kasza, zawsze złota zasada, dwa razy więcej wody jak kaszy, czyli bierzemy szklankę kaszy, czyli dwie wody, wlewamy do gara, solimy, lub pół kostki wywaru, rosołu czy co tam pod ręką. Kiedy woda wrze, wrzucamy kaszę i mieszamy, przykrywamy pokrywką, ale robimy otwór, bo będziemy pianę zbierać z kuchenki. Teraz wszystko w rękach … naszych. Kasza, jak się wygotuje woda, sprawdzamy czy twardość jej jest zadowalająca, jeśli tak, to git, wyłączamy z gazu, niech czeka. Mięso, musi być kruche, nie podaje ile ma się dusić, bo każdy ma inny garnek, każdy na innym ogniu robi, więc czas może być mylny, ale te 30 minut chyba najmniej, jak za mało wody, sosu się uwolni czy zrobi z karkówki, to trzeba dolewać wody, można tego wina lekko uszczknąć i dolać wina. Kiedy mięso już mamy kruchutki, dobre w smaku – zawsze można coś tam po drodze dosloić czy do pieprzyć więc metoda prób i błędów wskazana. Teraz świeczki, kieliszki, obrusik, na stół dwa talerze, kasza wedle uznania, mięso najpierw wyciągamy kawałki i kładziemy na talerzu, potem lekko podlewamy otrzymanym sosem – powinno być go wystarczająco dużo. Na koniec buraczki z boku talerza, ilości jak wspomniałem wedle uznania. Wino do kieliszka, świeczka zapalona i oczekujemy najważniejszego – naszej ukochanej, jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze, wieczór będzie przedni.
